Eileen Collins — pierwsza kobieta, która dowodziła misją wahadłowca NASA — uważa, że przed lotem na Marsa ludzkość musi spędzić znacznie więcej czasu na Księżycu. Astronautka przyjechała do Poznania na Festiwal Fantastyki Pyrkon, gdzie spotkała się m.in. z polskim astronautą Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim i rozmawiała z dziennikarzami o wyzwaniach stojących przed załogową eksploracją kosmosu.
Księżyc jako poligon doświadczalny
Collins brała udział w czterech misjach wahadłowcem kosmicznym. W 1995 roku pilotowała Discovery podczas historycznego połączenia z rosyjską stacją Mir. Cztery lata później dowodziła Columbią, a w 2005 roku poprowadziła pierwszą misję po katastrofie tego promu. Łącznie spędziła w kosmosie ponad 36 dni. Z tej perspektywy ocenia, że Mars pozostaje na razie poza zasięgiem — nie technicznym, lecz medycznym i operacyjnym.
Astronautka wskazuje, że Księżyc pozwoli przetestować w praktyce rozwiązania niezbędne podczas wielomiesięcznej podróży do Marsa. Chodzi o radzenie sobie z pyłem księżycowym niszczącym uszczelki i filtry, o wpływ obniżonej grawitacji na układ kostny i mięśniowy, a także o ćwiczenie procedur w warunkach opóźnionej łączności z Ziemią. Opóźnienie sygnału między Ziemią a Marsem wynosi od 3 do 22 minut w jedną stronę, co wyklucza możliwość operacyjnego wsparcia z centrum kontroli misji w czasie rzeczywistym.
Ciało człowieka w kosmosie
Badania prowadzone na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) od ponad dwóch dekad dokumentują, co dzieje się z organizmem w stanie nieważkości. Serce zmniejsza swoją masę, bo nie musi pompować krwi pod wpływem grawitacji. Kości tracą gęstość mineralną w tempie około 1–2 procent miesięcznie. Płyny ustrojowe przemieszczają się ku górze, obciążając wzrok — u wielu astronautów dochodzi do trwałych zmian struktury gałki ocznej i pogorszenia widzenia. Collins przyznaje, że pierwsze dni w nieważkości bywają dezorientujące: twarz puchnie, nogi wyglądają jak patyki, a kręgosłup rozciąga się o kilka centymetrów. Część załóg przez dwa lub trzy dni nie jest w stanie normalnie jeść.
Lot na Marsa potrwałby — przy obecnej technologii rakietowej — od sześciu do dziewięciu miesięcy w jedną stronę. To oznacza, że wszystkie te efekty narosną do poziomu, którego nigdy wcześniej nie testowano w warunkach misji załogowej poza orbitą okołoziemską. Collins podkreśla, że opracowanie skutecznych środków zaradczych — farmakologicznych, fizjoterapeutycznych i technologicznych — jest warunkiem koniecznym przed wyruszeniem dalej niż Księżyc.
Turystyka kosmiczna i przyszłość eksploracji
Collins pozytywnie ocenia rozwój komercyjnych lotów kosmicznych. Uważa, że wysyłanie coraz większej liczby ludzi w kosmos — niezależnie od celu podróży — buduje wiedzę, infrastrukturę i społeczne zainteresowanie eksploracją. Sama przyznaje, że widok Ziemi z orbity trudno opisać słowami i że doświadczenie to zmienia sposób myślenia o własnej planecie. Jej zdaniem turystyka kosmiczna nie odbiera misji naukowym prestiżu, lecz poszerza grono osób rozumiejących, dlaczego eksploracja kosmosu ma znaczenie.