System, który ma umożliwić łazikowi Rosalind Franklin opuszczenie lądownika na powierzchni Marsa, przeszedł kolejny etap testów. Trzymetrowe aluminiowe rampy zaprojektowała polska firma Astronika na potrzeby europejskiej misji ExoMars. Cała operacja zjazdu potrwa maksymalnie pięć minut i nastąpi dopiero po pokonaniu przez sondę setek milionów kilometrów, więc każdy błąd konstrukcyjny trzeba wykluczyć już teraz, na Ziemi.
Próba mrozu i próżni
Testy przeprowadzono w zakładach Criotec w Civasso we Włoszech, gdzie komorę schłodzono ciekłym azotem i usunięto z niej niemal całe powietrze. W ten sposób inżynierowie odtworzyli warunki zbliżone do marsjańskich, gdzie średnia temperatura wynosi około minus 55 stopni Celsjusza, a ciśnienie atmosferyczne nie przekracza jednego procenta ziemskiego. Przez ponad dwa tygodnie konstrukcja pozostawała w temperaturze rzędu minus 70 stopni, po czym uruchomiono mechanizm zwalniający, który rozłożył rampy wraz z prowadnicami. Wcześniej ten sam system przeszedł testy wibracyjne w Centrum Technologii Zintegrowanych Airbusa we Friedrichshafen, gdzie symulowano wstrząsy towarzyszące startowi rakiety.
Poszukiwanie wody sprzed miliardów lat
Start misji zaplanowano na 2028 rok, a celem podróży jest równina Oxia Planum, region bogaty niegdyś w wodę i pokryty osadami ilastymi. Łazik ma tam wykonać odwiert na głębokość do dwóch metrów pod powierzchnią – żaden wcześniejszy pojazd marsjański nie sięgnął tak głęboko. Na pokładzie znajdą się kamera panoramiczna, spektrometr podczerwieni, spektrometr neutronowy do wykrywania podziemnego lodu, radar penetrujący grunt oraz analizator cząsteczek organicznych. Nazwa robota upamiętnia brytyjską chemiczkę Rosalind Franklin, która przyczyniła się do odkrycia struktury DNA.
Element większej układanki
Astronika odpowiada w europejskim konsorcjum za system zjazdu, podczas gdy platformę lądującą buduje Airbus, a głównym wykonawcą misji jest Thales Alenia Space. Program ExoMars wystartował w 2016 roku wraz z orbiterem Trace Gas Orbiter oraz lądownikiem Schiaparelli, który uległ wtedy awarii podczas lądowania. Powodzenie testów ramp zbliża zespół do momentu, w którym polska technologia po raz pierwszy umożliwi zjazd łazika na powierzchnię innej planety.