25 czerwca minął rok od startu misji Ax-4, w ramach której Sławosz Uznański-Wiśniewski jako drugi Polak w historii dotarł na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Z okazji tej rocznicy astronauta pojawił się na Festiwalu Fantastyki Pyrkon w Poznaniu, gdzie rozmawiał o przyszłości eksploracji kosmosu, znaczeniu lotów komercyjnych i planach załogowej misji na Marsa.
Komercja i nauka nie walczą o kosmos
Dynamiczny rozwój komercyjnych lotów kosmicznych budzi pytania o to, czy turystyka orbitalna i misje prywatnych firm nie wyprą z kosmosu badań naukowych. Uznański-Wiśniewski ocenia, że tak się nie stanie. Jego zdaniem obie ścieżki wzajemnie się napędzają: loty komercyjne popularyzują technologie, obniżają koszty dostępu do orbity i przyciągają nowych inwestorów, którzy pośrednio finansują całą branżę kosmiczną. Rola astronauty-naukowca prowadzącego eksperymenty na stacjach orbitalnych pozostaje niezastąpiona — analogicznie jak w przypadku inżynierów pracujących w laboratoriach na Ziemi obok codziennych użytkowników technologii.
Astronauta wskazuje, że spektrum technologii wartych rozwijania w warunkach mikrograwitacji jest dziś wyjątkowo szerokie. Przemysł półprzewodnikowy może korzystać z orbitalnej produkcji komponentów o lepszych parametrach cieplnych i elektrycznych. Medycyna zyskuje możliwość drukowania i hodowania struktur organicznych w stanie nieważkości, co na Ziemi jest fizycznie niemożliwe. Najbardziej dynamicznie rozwijają się jednak systemy związane z bezpieczeństwem i obronnością, co bezpośrednio przekłada się na wzrost budżetów przeznaczanych na eksplorację kosmosu.
Mars: wiemy jak dolecieć, nie wiemy jak wrócić
Załogowa misja na Czerwoną Planetę pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej astronautyki. Uznański-Wiśniewski uważa, że jest ona osiągalna — działające łaziki dowodzą, że technologia lądowania na Marsie już istnieje, a wieloletnie doświadczenie zdobyte na ISS pozwala utrzymywać ludzi przy życiu przez długi czas w warunkach nieważkości. Główna przeszkoda ma jednak inny charakter: w przypadku awarii misja marsjańska nie pozwoli na szybką ewakuację, a opóźnienie sygnału radiowego sięgające nawet 24 minut w jedną stronę wymusi pełną autonomię załogi. To rodzi nowe wymagania medyczne i psychologiczne, których dotychczasowe misje na ISS nie testowały w pełnej skali.
Program Artemis realizowany przez NASA — którego Polska jest sygnatariuszem — ma być krokiem pośrednim. Powrót na Księżyc pozwoli sprawdzić procedury potrzebne do misji, z których nie można błyskawicznie zawrócić. Uznański-Wiśniewski dostrzega w tym logikę: Księżyc jest odległy o kilka dni lotu, Mars o wiele miesięcy, więc błędy popełnione na orbicie księżycowej będą miały mniejsze konsekwencje niż te popełnione w połowie drogi do Marsa.