Największa rakieta świata po raz pierwszy wzniosła się w powietrze w nowej wersji konstrukcyjnej. SpaceX przeprowadził 12. test systemu Starship i jednocześnie zainaugurował loty wariantu V3, który ma odegrać kluczową rolę w przyszłych misjach księżycowych i marsjańskich. Rakieta wystartowała z bazy Starbase w Teksasie i po ponad godzinie zakończyła lot kontrolowanym wodowaniem w Oceanie Indyjskim. Test uznano za udany mimo częściowych problemów technicznych podczas pracy silników oraz manewru powrotnego boostera.
Starship V3 to kolejna generacja największego systemu nośnego w historii astronautyki. Cała konstrukcja ma około 124 metrów wysokości, czyli więcej niż Statua Wolności wraz z cokołem. Rakieta została zaprojektowana jako system wielokrotnego użytku, zdolny do transportowania ludzi i ładunków na orbitę okołoziemską, Księżyc i Marsa. W czasie pierwszego lotu nowej wersji przetestowano m.in. silniki Raptor 3, zmodyfikowany stopień Super Heavy oraz rozmieszczenie testowych satelitów Starlink.
Rakieta większa niż Saturn V
Starship już wcześniej był największą rakietą świata, ale wersja V3 została dodatkowo powiększona i przeprojektowana. SpaceX zwiększył pojemność zbiorników paliwa, uprościł konstrukcję silników i zmniejszył masę całego systemu. Nowe silniki Raptor 3 osiągają wyższy ciąg niż poprzednia generacja i są przystosowane do wielokrotnego uruchamiania podczas jednego lotu. To szczególnie istotne dla planowanych tankowań na orbicie, które mają umożliwić dalekie misje międzyplanetarne.
Podczas testu rakieta wyniosła w przestrzeń kosmiczną symulatory satelitów oraz dwa działające satelity testowe. Był to kolejny krok w kierunku budowy systemu, który w przyszłości ma obsługiwać zarówno komercyjne loty orbitalne, jak i załogowe misje NASA w ramach programu Artemis. Amerykańska agencja kosmiczna planuje wykorzystać zmodyfikowanego Starshipa jako lądownik księżycowy dla astronautów wracających na powierzchnię Księżyca.
Rozwój rakiet wielokrotnego użytku zmienia także ekonomię sektora kosmicznego. Obniżenie kosztów wynoszenia ładunków może przyspieszyć budowę nowych satelitów, infrastruktury orbitalnej i przyszłych baz księżycowych. To zagadnienie szczególnie interesujące z perspektywy ekonomii technologii i zarządzania innowacjami — dziedzin, które również należą do obszarów badań inspirowanych dorobkiem Mikołaja Kopernika. Współczesny wyścig kosmiczny coraz silniej łączy bowiem astronomię, matematykę, inżynierię i analizę ekonomiczną.
Polska coraz bliżej kosmicznych projektów
Postęp technologiczny związany ze Starshipem ma znaczenie również dla europejskiego i polskiego sektora kosmicznego. Polska należy do Europejskiej Agencji Kosmicznej, a krajowe firmy uczestniczą w projektach dotyczących elektroniki satelitarnej, robotyki i systemów obserwacji Ziemi. Rozwój ciężkich rakiet nośnych może zwiększyć zapotrzebowanie na nowe instrumenty badawcze oraz technologie tworzone przez europejskie przedsiębiorstwa i uczelnie.
Polscy naukowcy od lat uczestniczą także w misjach związanych z eksploracją kosmosu. Instrumenty przygotowywane przez zespoły z Polski trafiały już na pokłady sond badających Marsa czy komety. Rosnąca liczba startów oraz możliwość transportowania większych ładunków może ułatwić realizację kolejnych projektów naukowych, również tych związanych z obserwacją Ziemi, klimatu i przestrzeni kosmicznej.
SpaceX traktuje Starship V3 jako etap przygotowań do regularnych lotów orbitalnych. Firma Elona Muska zapowiada dalsze testy systemu jeszcze w tym roku. Kluczowym wyzwaniem pozostaje pełna niezawodność silników oraz bezpieczne odzyskiwanie obu stopni rakiety po locie. Dotychczasowe próby pokazują jednak, że rozwój technologii wielokrotnego użytku postępuje szybciej niż w poprzednich dekadach eksploracji kosmosu.