Teleskop Jamesa Webba zarejestrował metan uwalniający się z komety 3I/ATLAS — trzeciego obiektu o potwierdzonym międzygwiezdnym pochodzeniu, jaki odwiedził nasz Układ Słoneczny. Obserwacje ujawniły skład chemiczny znacznie odbiegający od tego, co znamy z naszego kosmicznego sąsiedztwa.
Kosmiczny gość z odległych układów
Kometa 3I/ATLAS została odkryta w 2025 roku przez automatyczny system monitorowania nieba ATLAS. Jej hiperboliczna orbita od razu wskazywała na pozasłoneczne pochodzenie — obiekt poruszał się zbyt szybko, by mógł należeć do Układu Słonecznego. Był to już trzeci taki przypadek po ‘Oumuamua (2017) i Borisovie (2019), ale tym razem naukowcy mieli do czynienia z obiektem klasycznie kometarnym, wyraźnie aktywnym gazowo. W grudniu 2025 r. kometa osiągnęła punkt najbliższy Słońcu, a następnie zaczęła opuszczać Układ Słoneczny.
Co zobaczył Webb
Kiedy 3I/ATLAS oddalała się po przelocie okołosłonecznym, skierowano na nią instrument podczerwony MIRI teleskopu Webba. Obserwacje w trzech zakresach elektromagnetycznych ujawniły obecność trzech gazów. Z warkocza komety uwalniały się duże ilości pary wodnej z topniejących ziaren lodu. Bliżej jądra wykryto dwutlenek węgla i metan. Metan pojawił się w obserwacjach 3I/ATLAS po raz pierwszy — naukowcy sądzą, że był zamknięty głęboko pod powierzchnią i zaczął się wydobywać dopiero pod wpływem ciepła słonecznego.
Proporcja metanu do pary wodnej jest wyraźnie wyższa niż w kometach Układu Słonecznego. Podobnie niezwykły jest udział dwutlenku węgla. Taki skład nie pasuje do niczego, co znamy z naszego kosmicznego otoczenia, i stanowi kolejny chemiczny dowód na to, że 3I/ATLAS pochodzi z zupełnie innego układu planetarnego.